Zarządzasz klubem sportowym? Spójrz na case Stevenage FC i naming rights SPORTA.
To może zmienić sposób myślenia o sponsoringu


Stevenage FC gra na trzecim poziomie rozgrywkowym w Anglii. Miasto ma 92k mieszkańców, stadion ok. 7,3 tys. miejsc, a średnia frekwencja oscyluje wokół 4 tys. kibiców. To nie jest globalny brand, ani klub z setkami milionów przychodów. A mimo to klub uruchomił własny Innovation Lab do testowania rozwiązań startupów i właśnie podpisał 10-letnią umowę ze SPORTA, które chce budować finansową infrastrukturę dla klubów, zawodników, kibiców i grassroots. Stadion zmienił nazwę na SPORTA Arena, ale naming rights mogą się tu okazać najmniej interesującą częścią całej współpracy.
SPORTA dopiero nabiera wiatru w żagle. Jeśli jednak osiągnie sukces, największą wartością ze współpracy z Stevenage FC będzie zdobycie know-how. Pracując przez lata wewnątrz realnego środowiska profesjonalnego klubu, SPORTA może bardzo dokładnie zrozumieć potrzeby klubu, zawodników, akademii, rodziców, kibiców i lokalnej społeczności, a także miejsca, w których dzisiejsze produkty finansowe zwyczajnie nie pasują do specyfiki sportu. Przy doświadczeniu founderów, w tym Andrew Smitha z ClearBank, ta wiedza może później zostać zamieniona w kolejne produkty i skalowana na inne organizacje sportowe.
I właśnie dlatego nie jestem pewien, czy to tylko 𝗻𝗮𝗺𝗶𝗻𝗴 𝗿𝗶𝗴𝗵𝘁𝘀 𝟮.𝟬, 𝗰𝘇𝘆 może coś znacznie szerszego, czyli 𝘀𝗽𝗼𝗻𝘀𝗼𝗿𝗶𝗻𝗴 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗱𝗲𝘃𝗲𝗹𝗼𝗽𝗺𝗲𝗻𝘁 𝗽𝗿𝗼𝗱𝘂𝗸𝘁𝘂 𝘀𝗸𝗶𝗲𝗿𝗼𝘄𝗮𝗻𝗲𝗴𝗼 𝗱𝗼 𝗕𝟮𝗖 𝗶 𝗕𝟮𝗕? Sponsor nie kupuje wyłącznie ekspozycji i praw marketingowych, a klub nie sprzedaje jedynie logo i pakietów hospitality. Partnerstwo staje się środowiskiem do testowania, uczenia się, tworzenia produktów i budowania przewagi biznesowej, wychodząc daleko poza sam sponsoring.
Pod tym względem case SPORTA i Stevenage FC może być ciekawszy niż 𝗥𝗲𝘃𝗼𝗹𝘂𝘁 𝗶 𝗠𝗮𝗻𝗰𝗵𝗲𝘀𝘁𝗲𝗿 𝗖𝗶𝘁𝘆, o którym pisałem kilka miesięcy temu. Tam globalny fintech wykorzystuje jeden z największych klubów świata do budowy (w mojej ocenie) wirtualnego bliźniaka kibica agregując dane płatnicze oraz wchodząc w finansowy backend klubu. Oczywiście tam też będzie dużo nauki dla obu stron. Jednak SPORTA, będąc na wcześniejszym etapie rozwoju może wykorzystać klub League One jako laboratorium do stworzenia produktów dla całej branży sportowej.
Uważam, że to bardzo ciekawa lekcja również dla Polski. 𝗥𝗼𝘇𝗺𝗶𝗮𝗿 𝗸𝗹𝘂𝗯𝘂 𝗻𝗶𝗲 𝗱𝗲𝘁𝗲𝗿𝗺𝗶𝗻𝘂𝗷𝗲 𝘀𝗽𝗼𝘀𝗼𝗯𝘂 𝗽𝗼𝘀𝘁𝗿𝘇𝗲𝗴𝗮𝗻𝗶𝗮 𝗶 𝗸𝗿𝗲𝗼𝘄𝗮𝗻𝗶𝗮 𝗯𝗶𝘇𝗻𝗲𝘀𝘂. Stevenage FC nie ma 40-tysięcznego stadionu ani ogromnego fanbase’u. Ma za to Innovation Lab, partnera finansowego budującego nową kategorię i ambicję, żeby być miejscem, w którym rozwiązania dla sportu również się tworzy.
Ciekawy jestem, która instytucja finansowa działająca w Polsce odważy się na tak ciekawy i niestandardowy ruch w sporcie. Ten teren, w mojej ocenie jest jeszcze niezagospodarowany. Co sądzicie?
