Śląsk Wrocław wrócił do Ekstraklasy za publiczne pieniądze

Polonia W-wa nie awansowała, mimo 54 mln wpompowanych w klub

7/16/20262 min read

Sportowo wszystko jest jasne, ponieważ Śląsk wygrał na boisku, a Polonia zatrzymała się w barażach. Piłkarzom, trenerom i pracownikom wrocławskiego klubu nikt awansu nie odbiera. Ale sportowy wynik nie powinien zasłaniać tego, w jakich warunkach oba kluby budowały zespoły zdolne do walki o Ekstraklasę.


Śląsk "ma wszystko"

Śląsk ma do dyspozycji nowoczesny stadion na ponad 42 tys. miejsc, rozbudowane zaplecze VIP i hospitality, duży rynek regionalny, silną markę oraz brak drugiego piłkarskiego klubu o porównywalnej skali w mieście. Ma więc niemal wszystko, czego potrzeba do rozwijania przychodów z biletów, gastronomii, merch’u, sponsoringu i biznesowego wykorzystania dnia meczowego.

A mimo to od 2020 roku Wrocław wpompował w klub 147,5 mln zł z pieniędzy miejskich. To ponad 2,7x tyle, co 54,3 mln zł, które od 2020 roku Grégoire Nitot przeznaczył na Polonię Warszawa z pieniędzy własnych i SII.


Polonia "nie ma nic"

Klub z Warszawy gra przy Konwiktorskiej na starym stadionie, który praktycznie nie daje możliwości komercjalizacji. Mała pojemność, słabe zaplecze premium, niewielkie możliwości gastronomiczne i jeden z najmocniejszych konkurentów w polskim sporcie zlokalizowany 6 km dalej. Konieczność walki z Legią o sponsorów, kibiców, uwagę mediów i pozycję na lokalnym rynku.

Nie twierdzę, że Polonia jest wzorem zarządzania. Jest klubem deficytowym, uzależnionym od jednego właściciela i nadal ma przed sobą ogromną pracę. Gdyby dziś właściciel zdecydował o sprzedaży klubu, jego wartość rynkowa byłaby niska (ale to już na zupełnie inny wpis).


Różnica jednak między Śląskiem a Polonią polega na tym, kto płaci za sportowe ambicje. Kiedy prywatny właściciel źle oceni potencjał klubu, zbyt drogo zbuduje zespół albo nie osiągnie zakładanego wyniku sportowego/biznesowego, traci własny kapitał. Kiedy miejski klub przez kolejne lata nie potrafi zbudować modelu ograniczającego zależność od właściciela, rachunek pokrywają mieszkańcy.

Publiczne finansowanie można uzasadniać szkoleniem młodzieży, działalnością społeczną, czy obecnie rozwojem sportu kobiet. Znacznie trudniej uzasadnić sytuację, w której dziesiątki (setki) milionów złotych z budżetu samorządu (mieszkańców) stają się trwałym narzędziem budowy przewagi sportowej.

Bo jeśli klub z takim rynkiem, stadionem, marką i zapleczem, jak Śląsk Wrocław nadal potrzebuje kolejnych gigantycznych dopłat, to problemem nie jest brak potencjału. Problemem jest to, że przez lata nie zbudowano modelu, który potrafiłby ten potencjał zamienić w większą samodzielność finansową.


Czy to jest fair play?

Śląsk awansował sportowo. Ale możliwość zbudowania drużyny zdolnej do tego awansu była przez lata podtrzymywana kapitałem publicznym. Polonia za własną próbę zapłaciła pieniędzmi prywatnego właściciela.

Zapraszam do komentowania posta na LinkedIn -> POST.