𝖪𝗅𝗎𝖻 𝗌𝗉𝗈𝗋𝗍𝗈𝗐𝗒 𝗂 𝗉𝗋𝗈𝗆𝗈𝗍𝗈𝗋 𝖾𝗏𝖾𝗇𝗍𝗈́𝗐 𝗍𝗈 𝗉𝖺𝗋𝗍𝗇𝖾𝗋 𝖼𝗓𝗒 𝗓𝖺𝗄ł𝖺𝖽𝗇𝗂𝗄 𝖻𝗂𝗅𝖾𝗍𝖾𝗋𝗂𝗂?
Budowa frekwencji na meczach i koncertach = budowa biznesu bileterii


Budowa frekwencji na meczach i koncertach = budowa biznesu bileterii, a nie klubu sportowego lub promotora eventu! 😏
No i czy firmy biletowe mają rację bytu na dłuższą metę?
𝗡𝗶𝗲. Dlaczego? 👇
Przed meczem/koncertem organizator wydarzenia zastanawia się:
- jakie powinny być ceny biletów/karnetów?
- jak zwiększyć frekwencję?
- jak dotrzeć do klientów?
- jakie zrobić promo?
Tylko czasami pytania zostają bez odpowiedzi lub są wróżeniem z fusów.
I tu na białym koniu wjeżdża bileteria…
…która te problemy rozwiązuje, ale jednocześnie 𝘂𝘇𝗮𝗹𝗲𝘇̇𝗻𝗶𝗮 od siebie organizatora.
Oczywiście - zawsze można zmienić bileterię.
Tylko, jeśli inne działają tak samo? Wtedy każdy kolejny wybór niewiele się różni 🤷♂️
𝗝𝗲𝗱𝗻𝗮𝗸 𝗿𝘆𝗻𝗲𝗸 𝗯𝗶𝗹𝗲𝘁𝗼𝘄𝘆, 𝗷𝗮𝗸𝗶 𝘇𝗻𝗮𝗺𝘆, 𝗻𝗶𝗲 𝘁𝘆𝗹𝗲 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘇𝗺𝗶𝗲𝗻𝗶𝗮.
𝗢𝗻 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗽𝗼𝘄𝗼𝗹𝗶 𝗸𝗼𝗻́𝗰𝘇𝘆.
Dziś bilet to wciąż tylko przepustka: bar/QR code, który otwiera bramkę i zamyka temat.
A przecież to tylko element relacji z klientam, a nie koniec.
W wielu przypadkach to nie „właściciel eventu” wie najwięcej o swoich klientach. Wie to pośrednik - bileteria.
I nie, to nie jest partnerstwo.
To jest oddanie kontroli nad informacją, która powinna napędzać biznes organizatora.
Z perspektywy fana „experience” nie zaczyna się przy kołowrotku.
Zaczyna się dużo wcześniej - w momencie, gdy dowiaduje się o wydarzeniu.
A kończy długo po nim.
I dokładnie w tych punktach powstaje wartość:
- co kupił?
- kiedy kupił?
- z kim przyszedł?
- ile wydał na miejscu?
- gdzie się poruszał?
- co zrobił na kolejnym wydarzeniu?
Dziś te dane są rozproszone.
Albo… nie należą do organizatora.
Dlatego przyszłość nie jest w rękach bileterii.
Tylko tych, którzy budują spójny 𝗲𝗸𝗼𝘀𝘆𝘀𝘁𝗲𝗺 𝗲𝘅𝗽𝗲𝗿𝗶𝗲𝗻𝗰𝗲 & 𝗱𝗮𝘁𝗮.
I tu do gry wchodzą FinTechy.
Bo czym realnie jest bilet? Pakietem danych + płatnością + ID user'a.
Jeśli:
- płacę telefonem/kartą,
- kupuję merch w appce,
- zamawiam F&B bez kolejki,
- dostaję ofertę dopasowaną do mojego zachowania,
to bilet przestaje być produktem.
Staje się platformą - a one wygrywają rynki.
Kluczowe pytanie na najbliższe lata nie brzmi: „kto sprzeda mi najwięcej biletów?”
Tylko: „kto odda mi pełną kontrolę nad danymi i pozwoli je monetyzować?”
Bo to dane:
- zwiększają przychody per kibic/fan,
- skracają kolejki,
- poprawiają bezpieczeństwo,
- budują lojalność,
- i realnie podnoszą wartość całego biznesu.
Bileterie, które tego nie zrozumieją, zostaną zepchnięte do roli dystrybutora.
Te, które zrozumieją - staną się partnerem technologicznym nowej generacji.
A kluby sportowe & promotorzy eventów?
Przestańcie pytać o prowizję.
Pytajcie o zakres i własność danych.
Kibice/fani = klienci = dane = wiedza = produkt dopasowany do oczekiwań = powrót klientów.
Od dawna zbierałem się do tego postu, a inspiracją był ciekawy głos Anny Grenzheuser (Fever & DICE) o tym, jak dane zmieniają doświadczenie uczestników wydarzeń. Link do jej posta wrzucam w pierwszym komentarzu.
