𝖪𝗅𝗎𝖻 𝗌𝗉𝗈𝗋𝗍𝗈𝗐𝗒 𝗂 𝗉𝗋𝗈𝗆𝗈𝗍𝗈𝗋 𝖾𝗏𝖾𝗇𝗍𝗈́𝗐 𝗍𝗈 𝗉𝖺𝗋𝗍𝗇𝖾𝗋 𝖼𝗓𝗒 𝗓𝖺𝗄ł𝖺𝖽𝗇𝗂𝗄 𝖻𝗂𝗅𝖾𝗍𝖾𝗋𝗂𝗂?

Budowa frekwencji na meczach i koncertach = budowa biznesu bileterii

4/28/20262 min read

Budowa frekwencji na meczach i koncertach = budowa biznesu bileterii, a nie klubu sportowego lub promotora eventu! 😏

No i czy firmy biletowe mają rację bytu na dłuższą metę?

𝗡𝗶𝗲. Dlaczego? 👇

Przed meczem/koncertem organizator wydarzenia zastanawia się:

- jakie powinny być ceny biletów/karnetów?

- jak zwiększyć frekwencję?

- jak dotrzeć do klientów?

- jakie zrobić promo?

Tylko czasami pytania zostają bez odpowiedzi lub są wróżeniem z fusów.

I tu na białym koniu wjeżdża bileteria…

…która te problemy rozwiązuje, ale jednocześnie 𝘂𝘇𝗮𝗹𝗲𝘇̇𝗻𝗶𝗮 od siebie organizatora.

Oczywiście - zawsze można zmienić bileterię.

Tylko, jeśli inne działają tak samo? Wtedy każdy kolejny wybór niewiele się różni 🤷‍♂️

𝗝𝗲𝗱𝗻𝗮𝗸 𝗿𝘆𝗻𝗲𝗸 𝗯𝗶𝗹𝗲𝘁𝗼𝘄𝘆, 𝗷𝗮𝗸𝗶 𝘇𝗻𝗮𝗺𝘆, 𝗻𝗶𝗲 𝘁𝘆𝗹𝗲 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘇𝗺𝗶𝗲𝗻𝗶𝗮.

𝗢𝗻 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗽𝗼𝘄𝗼𝗹𝗶 𝗸𝗼𝗻́𝗰𝘇𝘆.

Dziś bilet to wciąż tylko przepustka: bar/QR code, który otwiera bramkę i zamyka temat.

A przecież to tylko element relacji z klientam, a nie koniec.

W wielu przypadkach to nie „właściciel eventu” wie najwięcej o swoich klientach. Wie to pośrednik - bileteria.

I nie, to nie jest partnerstwo.

To jest oddanie kontroli nad informacją, która powinna napędzać biznes organizatora.

Z perspektywy fana „experience” nie zaczyna się przy kołowrotku.

Zaczyna się dużo wcześniej - w momencie, gdy dowiaduje się o wydarzeniu.

A kończy długo po nim.

I dokładnie w tych punktach powstaje wartość:

- co kupił?

- kiedy kupił?

- z kim przyszedł?

- ile wydał na miejscu?

- gdzie się poruszał?

- co zrobił na kolejnym wydarzeniu?

Dziś te dane są rozproszone.

Albo… nie należą do organizatora.

Dlatego przyszłość nie jest w rękach bileterii.

Tylko tych, którzy budują spójny 𝗲𝗸𝗼𝘀𝘆𝘀𝘁𝗲𝗺 𝗲𝘅𝗽𝗲𝗿𝗶𝗲𝗻𝗰𝗲 & 𝗱𝗮𝘁𝗮.

I tu do gry wchodzą FinTechy.

Bo czym realnie jest bilet? Pakietem danych + płatnością + ID user'a.

Jeśli:

- płacę telefonem/kartą,

- kupuję merch w appce,

- zamawiam F&B bez kolejki,

- dostaję ofertę dopasowaną do mojego zachowania,

to bilet przestaje być produktem.

Staje się platformą - a one wygrywają rynki.

Kluczowe pytanie na najbliższe lata nie brzmi: „kto sprzeda mi najwięcej biletów?”

Tylko: „kto odda mi pełną kontrolę nad danymi i pozwoli je monetyzować?”

Bo to dane:

- zwiększają przychody per kibic/fan,

- skracają kolejki,

- poprawiają bezpieczeństwo,

- budują lojalność,

- i realnie podnoszą wartość całego biznesu.

Bileterie, które tego nie zrozumieją, zostaną zepchnięte do roli dystrybutora.

Te, które zrozumieją - staną się partnerem technologicznym nowej generacji.

A kluby sportowe & promotorzy eventów?

Przestańcie pytać o prowizję.

Pytajcie o zakres i własność danych.

Kibice/fani = klienci = dane = wiedza = produkt dopasowany do oczekiwań = powrót klientów.

Od dawna zbierałem się do tego postu, a inspiracją był ciekawy głos Anny Grenzheuser (Fever & DICE) o tym, jak dane zmieniają doświadczenie uczestników wydarzeń. Link do jej posta wrzucam w pierwszym komentarzu.

Zapraszam do komentowania posta na LinkedIn -> POST.