𝖨𝗇𝖯𝗈𝗌𝗍 𝗇𝗂𝖾 𝗐𝖼𝗁𝗈𝖽𝗓𝗂 𝖽𝗈 𝖤𝗄𝗌𝗍𝗋𝖺𝗄𝗅𝖺𝗌𝗒 𝗉𝗈 𝗍𝗈, 𝗓̇𝖾𝖻𝗒 „𝗉𝗈𝗆𝗈́𝖼 𝗉𝗈𝗅𝗌𝗄𝗂𝖾𝗃 𝗉𝗂ł𝖼𝖾"

I bardzo dobrze! 🫵

5/26/20262 min read

Z wczorajszej sceny Gali Ekstraklasy, Izabela Karolczyk-Szafrańska, CMO InPost mówiła o 𝗮𝗽𝗹𝗶𝗸𝗮𝗰𝗷𝗶 𝗺𝗼𝗯𝗶𝗹𝗻𝗲𝗷, 𝗽𝗿𝗼𝗴𝗿𝗮𝗺𝗶𝗲 𝗹𝗼𝗷𝗮𝗹𝗻𝗼𝘀́𝗰𝗶𝗼𝘄𝘆𝗺 𝗶 𝗮𝗸𝘁𝘆𝘄𝗮𝗰𝗷𝗮𝗰𝗵 𝗸𝗶𝗯𝗶𝗰𝗼́𝘄. Rafał Brzoska nagrał film o ambicji, skalowaniu i rozwoju.

𝗧𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗽𝗮𝗱𝗲𝗸. 𝗧𝗼 𝘀𝘁𝗿𝗮𝘁𝗲𝗴𝗶𝗮. 👇

Kilka dni temu Tomasz Redwan, jeden z topowych polskich ekspertów od sponsoringu sportowego, napisał coś, co warto zapamiętać:
Sponsor nie inwestuje 𝘄 sport.
Sponsor inwestuje 𝗽𝗼𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 sport - we własne cele sprzedażowe, wizerunkowe i komunikacyjne.

𝗦𝗽𝗼𝗿𝘁 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗻𝗮𝗿𝘇𝗲̨𝗱𝘇𝗶𝗲𝗺. Bardzo skutecznym, emocjonalnym, medialnym, ale nadal narzędziem.
Post Pana Tomasza nawiązywał, m.in. do słów Adama Małysza, Prezesa PZN:
„𝑆𝑝𝑜𝑛𝑠𝑜𝑟𝑧𝑦 𝑐ℎ𝑐𝑎̨ 𝑤 𝑛𝑎𝑠 𝑖𝑛𝑤𝑒𝑠𝑡𝑜𝑤𝑎𝑐́."

To zdanie pokazuje błąd myślowy, który kosztuje polski sport znacznie więcej niż się wydaje. I nie chodzi o Adama Małysza - chodzi o to, że bardzo podobnie myśli wielu aktorów biznesu sportowego w Polsce.

Ten sam błąd myślowy blokuje też pozyskiwanie kapitału inwestycyjnego przez kluby, ligi i obiekty sportowe.
Fundusz PE nie wchodzi do klubu, bo wierzy w polską piłkę.
Inwestor branżowy nie patrzy na ligę dlatego, że kocha siatkówkę.

Oczywiście emocje pomagają. Marka, historia i kibice mają znaczenie.
Ale kapitał nie wchodzi za emocjami.

𝗞𝗮𝗽𝗶𝘁𝗮ł 𝘄𝗰𝗵𝗼𝗱𝘇𝗶 𝘇𝗮 𝗺𝗼𝗱𝗲𝗹𝗲𝗺, w tym:
▪️ aktywem ze zdefiniowanymi i zdywersyfikowanymi strumieniami przychodów,
▪️ możliwością ich skalowania niezależnie od wyniku sportowego,
▪️ danymi, które pozwalają zrozumieć kibica, klienta i partnera,
▪️ przewidywalną, uzasadnioną stopą zwrotu.

Dopóki klub siada do stołu z inwestorem z nastawieniem:
„znajdź w nas wartość, bo jesteśmy klubem z tradycją i kibicami"
zamiast:
„oto model biznesowy, oto dane, oto jak możesz zbudować z nami wartość"
- rozmowy będą się kończyć na kawie i uprzejmym „wrócimy do tematu".

Sponsoring i inwestycja - 𝘁𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝘀𝘆𝗻𝗼𝗻𝗶𝗺𝘆.
Mecenas i inwestor - 𝘁𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝘀𝘆𝗻𝗼𝗻𝗶𝗺𝘆.
„Chcą w nas inwestować" i „widzą w nas aktywo" - 𝘁𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝘀𝘆𝗻𝗼𝗻𝗶𝗺𝘆.

𝗜𝗻𝗣𝗼𝘀𝘁 𝘁𝗼 𝗿𝗼𝘇𝘂𝗺𝗶𝗲.

Sport w Polsce ma produkt.
Często ma markę z realną siłą emocjonalną.
Coraz częściej ma infrastrukturę, którą da się komercjalizować znacznie szerzej niż tylko w dniu meczu.

𝗕𝗿𝗮𝗸𝘂𝗷𝗲 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗲𝗷 𝗿𝘇𝗲𝗰𝘇𝘆 - 𝗷𝗲̨𝘇𝘆𝗸𝗮. Języka, którym rozmawia się z kapitałem.
Nie z kibicem.
Nie z urzędnikiem.
Nie z patronem medialnym.
Z kapitałem.

I dopóki tego języka nie będzie, Polska będzie rynkiem, który wielu inwestorów obserwuje, ale niewielu traktuje jako gotowy do wejścia.

Z przyjemnością poznam Wasze zdanie na ten temat! 💬

Zapraszam do komentowania posta na LinkedIn -> POST.