𝖣𝗅𝖺𝖼𝗓𝖾𝗀𝗈 𝗓𝖺𝗀𝗋𝖺𝗇𝗂𝖼𝗓𝗇𝗒 𝗄𝖺𝗉𝗂𝗍𝖺ł 𝖻𝗈𝗂 𝗌𝗂𝖾̨ 𝗉𝗈𝗅𝗌𝗄𝗂𝖼𝗁 𝗌𝖺𝗆𝗈𝗋𝗓𝖺̨𝖽𝗈́𝗐?
"Urzędnicy boją się podejmować decyzje i działają bardzo wolno." Czyje to słowa?


Spójrzcie na grafikę posta. Widzicie dysonans? Większość klubów w Ekstraklasie i 1. Lidze jest już w rękach prywatnych. Ale większość decyzji dot. zarządzania stadionami to wciąż domena samorządów.
Ten paradoks powoduje, że:
❌ Miasto nie zarabia efektywnie na sponsoringu obiektu, bo sprzedaje "puste ściany" bez produktu (drużyny)
❌ Klub nie zarabia na komercjalizacji (eventy/biura), bo jest tylko najemcą we "własnym domu"
Efekt? Lose-Lose 👎
Cytat jest z Gregoire Nitot, właściciela Polonia Warszawa S.A.: "Warszawa nic dla nas nie robi. (…) Przed stadionem stoją stare baraki. Od dawna proszę o ich wyburzenie i zapewniam, że sam postawię nowe, ale nawet tak prostych kwestii nie da się załatwić. Polska jest pod tym względem bardzo nieefektywna. Urzędnicy boją się podejmować decyzje i działają bardzo wolno.". Link do wywiadu w pierwszym komentarzu (polecam!).
Dla inwestora z USA, Chin, Arabii Saudyjskiej, czy Europy Zachodniej to niezrozumiałe. Oni wiedzą, że na 20 meczach w sezonie nie da się zarobić. Obiekt 🏟️ musi żyć przez cały rok. Ale jak, skoro urzędnik boi się podjąć decyzję?
Historia z życia (🤯 ku przestrodze 🤯): Zabrałem kiedyś członka zarządu jednego miejskiego klubu na prestiżową konferencję stadionową w UK. Wejściówkę za 900 GBP załatwiłem ja. Klub zapłacił tylko za jego lot tanimi liniami i dietę na 2 dni. Za swój nocleg zapłacił sam! Efekt? Wielka afera w ratuszu. "Dlaczego on poleciał za granicę?!". Nie liczyła się wiedza i kontakty, które przywiezie. Liczyło się, że "ktoś w mieście" poczuł się urażony tym wyjazdem. Ręce mi opadły... a on tego samego dnia, którego przyleciał, wrócił z powrotem.
W takim "klimacie" nie da się robić biznesu 🤦♂️
Dlatego, patrząc na wysiłki Lukas Podolski w Zabrzu, trzymam kciuki podwójnie. Bo polska ⚽ potrzebuje nie tylko prywatnych właścicieli. Potrzebuje operatorów stadionów, którzy zmienią betonowe pomniki w maszynki do zarabiania pieniędzy (lub przynajmniej nie powiększania długu klubu/obiektu/operatora).
Oczywiście samorządy, mają prawo się bać. Wszak to ich majątek! Ale...? Ale warto zastanowić się, porozmawiać, jak tan majątek zabezpieczyć, a jednocześnie pozwolić rozwijać się klubom. Nie zrozumcie mnie źle, nie demonizuje samorządów. Przez ponad 4 lata pracowałem dla jednego z nich, a współpracę z Lechią Gdańsk uważam (w 95%) za bardzo udaną! Dużo zależy od ludzi i nastawienia. Kluczem jest znalezienie wspólnego języka 😉
Natomiast, czy G. Nitot kiedykolwiek odzyska wyłożone ok. 3️⃣0️⃣ MLN zł prywatnych środków? Przy obecnym podejściu samorządu Warszawy, raczej wątpię. Kolejne pytanie - kiedy inwestorom takim jak on odechce się uszczuplać swój majątek na rzecz klubu X, Y lub Z... i czy takie przykłady nie będą odstraszały kolejnych inwestorów (w tym zagranicznych)?
Wywiad z Gregoire Nitot w Sportowe Fakty WP znajdziesz -> TU.
