Czy klubom faktycznie opłaca się przejmować zarządzanie stadionami i halami?
Patrząc na część polskich realiów, odpowiedź powinna brzmieć „absolutnie nie”


Klub biorąc odpowiedzialność za obiekt, jego koszty, ludzi i ryzyko operacyjne, musi otrzymać pełne prawa do gastronomii, parkingów, lóż, wydarzeń, powierzchni komercyjnych czy naming rights. Odpowiadając za wynik, musi kontrolować wszystkie narzędzia potrzebne do zarządzania przychodami i kosztami.
Obiekty i samorządy też mają słuszne argumenty. Kluby czasami chciałby korzystać z infrastruktury jak właściciel, zachować pierwszeństwo w kalendarzu i komercjalizować najbardziej atrakcyjne prawa, ale koszt dużych napraw, modernizacji i inwestycji nadal pozostawić po stronie miasta. Miejski operator ma natomiast utrzymać obiekt, realizować funkcje publiczne i wygospodarować przestrzeń dla innych użytkowników. W takim układzie każda strona chce kontrolować przychody, a druga powinna finansować ryzyko.
𝗖𝘇𝘆 𝘁𝗼 𝗼𝘇𝗻𝗮𝗰𝘇𝗮, 𝘇𝗲 𝗸𝗹𝘂𝗯𝘆 𝗽𝗼𝘄𝗶𝗻𝗻𝘆 𝘁𝗿𝘇𝘆𝗺𝗮𝗰 𝘀𝗶𝗲 𝗼𝗱 𝘇𝗮𝗿𝘇𝗮𝗱𝘇𝗮𝗻𝗶𝗮 𝗼𝗯𝗶𝗲𝗸𝘁𝗮𝗺𝗶 𝘇 𝗱𝗮𝗹𝗲𝗸𝗮?
𝗠𝗼𝗶𝗺 𝘇𝗱𝗮𝗻𝗶𝗲𝗺 𝘇𝗱𝗲𝗰𝘆𝗱𝗼𝘄𝗮𝗻𝗶𝗲 𝗡𝗜𝗘, 𝗯𝗼 𝗱𝗹𝗮 𝗸𝗹𝘂𝗯𝘂 𝘁𝗼 𝗱𝗼𝗱𝗮𝘁𝗸𝗼𝘄𝗲 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗰𝗵𝗼𝗱𝘆. Obiekt daje im możliwość zarabiania na hospitality, gastronomii, wydarzeniach, partnerstwach, powierzchniach komercyjnych, danych czy ofercie pozameczowej. Pozwala też odzyskać wpływ na doświadczenie kibica i budować wartość klubu przez cały rok, a nie tylko w dniu meczu.
𝗪𝗮𝗿𝘂𝗻𝗲𝗸 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗷𝗲𝗱𝗲𝗻. Przejęcie obiektu musi być przemyślane i oparte na dobrze skonstruowanej, długoterminowej umowie z samorządem. Umowie, która jasno określa podział praw, przychodów, kosztów, odpowiedzialności, inwestycji i ryzyka. Bez tego nawet najlepszy dział sprzedaży nie naprawi modelu, który od początku się nie spina.
Zarządzania obiektem można się nauczyć. Nie da się natomiast zbudować zdrowego biznesu na umowie, w której klub ma odpowiadać jak właściciel, zarabiać jak najemca i prosić o zgodę jak gość.
Właśnie dlatego cieszę się z 𝘇𝗮𝗽𝗿𝗼𝘀𝘇𝗲𝗻𝗶𝗮 𝗧𝗼𝗺𝗮𝘀𝘇𝗮 𝗞𝗼𝘄𝗮𝗹𝗰𝘇𝘆𝗸𝗮 𝗱𝗼 𝗴𝗿𝘂𝗽𝘆 𝗿𝗼𝗯𝗼𝗰𝘇𝗲𝗷 𝗣𝗭𝗣𝗡 𝗜𝗻𝗻𝗼𝘃𝗮𝘁𝗶𝗼𝗻 𝗛𝘂𝗯 zajmującej się 𝘀𝘁𝗮𝗻𝗱𝗮𝗿𝗱𝗮𝗺𝗶 𝗻𝗼𝘄𝗼𝗰𝘇𝗲𝘀𝗻𝗲𝗷 𝗶𝗻𝗳𝗿𝗮𝘀𝘁𝗿𝘂𝗸𝘁𝘂𝗿𝘆 𝘀𝗽𝗼𝗿𝘁𝗼𝘄𝗲𝗷. W ramach jej prac skoncentruję się na komercjalizacji obiektów przez 365 dni w roku i będę mógł podzielić się wiedzą i doświadczeniami.
W Polsce potrzebujemy takiej dyskusji jeszcze przed rozpoczęciem projektowania i budowy obiektu, a nie dopiero wtedy, gdy trzeba znaleźć sposób na pokrycie jego kosztów.
