500 mln zł wydane. Czwarta trybuna stoi pusta
I dopiero teraz zaczyna się najciekawsza część historii Areny Zabrze.


Lukas Podolski przejął 86% akcji Górnika. I niemal od razu pada temat, który przez długi czas był niewygodny: kto sfinansuje dokończenie obiektu, którego miasto już nie udźwignie?
Odpowiedź: prywatny kapitał, który będzie następnie najemcą przestrzeni prowadzącym tam swoje usługi.
To brzmi nawet rozsądnie. Ale jest jedno pytanie, które mnie nurtuje bardziej niż koszt wykończenia (szacowany na 40-100 mln zł): co tak naprawdę znajdzie się w tej trybunie?
Bo multifunkcyjność stadionu to nie jest lista usług. To jest koncepcja doświadczenia, która jest spójna, przemyślana i zintegrowana.
Kibic, mieszkaniec, biznesmen przyjeżdżający na konferencję, turysta robiący stadium tour, każdy z nich powinien wychodzić z poczuciem, że ten obiekt „działa" jako całość. Że loże VIP, gastronomia, przestrzeń eventowa i sklep klubowy to jeden ekosystem, a nie przypadkowi najemcy dobrani po najniższym czynszu.
Wiem o czym mówię, ponieważ przeszedłem tę drogę zarządzając stadionem EURO 2012 w Gdańsku. Widziałem dokładnie, jak wygląda różnica między obiektem z przemyślaną koncepcją komercyjną a tym, który wynajmuje przestrzeń komukolwiek, byle wypełnić pustki gigantycznego obiektu.
W Polsce mamy już podobny scenariusz w pamięci. Centra handlowe z lat 90-tych, gdzie każdy najemca był z innego świata, żaden ze sobą niepowiązany, całość bez tożsamości. Stadion jako „galeria handlowa z boiskiem" to najgorszy możliwy wariant, bo tylko czasowy.
Dlatego kibicuję Podolskiemu i tej inicjatywie, ale z jednym warunkiem: żeby Górnik, a nie Miasto, stał się operatorem tej i wszystkich pozostałych przestrzeni. Nie tylko beneficjentem udziału w przychodach, ale prawdziwym gospodarzem i operatorem obiektu przez 365 dni w roku.
Bo jeśli klub będzie tylko najemcą we własnym domu, historia wielu polskich stadionów się powtórzy.
Klub jako operator = stadion jako aktywo.
Klub jako najemca = stadion jako koszt.
Trzymam kciuki za Zabrze. I mam nadzieję, że za zamkniętymi drzwiami toczą się rozmowy o modelu operatorskim, a nie tylko o podziale przychodów z kilku sal konferencyjnych.
Lukas Podolski ma rzadką rzecz: międzynarodową rozpoznawalność i wiarygodność, która przyciąga kibiców i biznes jednocześnie. Pytanie, czy otoczenie biznesowe wokół niego przekuje to w prawdziwy model venue management, czy jednak skupi się wyłącznie na dniu meczowym?
Tę różnicę widać będzie w przychodach dopiero po jakimś czasie. Trzymam kciuki za odważne posunięcia, w tym przejęcie operowania stadionem!
