𝟣𝟦 𝗈𝗌𝗈́𝖻 𝗇𝖺 𝗌𝖺𝗅𝗂 𝗇𝖺𝗃𝗐𝖺𝗓̇𝗇𝗂𝖾𝗃𝗌𝗓𝖾𝗀𝗈 𝗍𝖾𝗆𝖺𝗍𝗎 𝖼𝖺ł𝖾𝗀𝗈 𝖪𝗈𝗇𝗀𝗋𝖾𝗌𝗎 𝖲𝖡𝖯!
0,88% uczestników - 14 z 1600 osób!


I nie, to nie był niszowy panel. To była rozmowa o tym, jak finansowany jest sport zawodowy przez "𝗽𝘂𝗯𝗹𝗶𝗰𝘇𝗻𝗮̨ 𝗸𝗿𝗼𝗽𝗹𝗼́𝘄𝗸𝗲̨".
I to chyba najlepiej podsumowuje, gdzie dziś jesteśmy jako rynek.
Co zostaje ze mną po tym kongresie?
𝗡𝗲𝘁𝘄𝗼𝗿𝗸𝗶𝗻𝗴
Dziesiątki rozmów. Konkret, nie wizytówki.
Branża sportowa w Polsce ma fantastycznych ludzi, z którymi można robić rzeczy ciekawe.
𝗠𝗲𝗿𝘆𝘁𝗼𝗿𝘆𝗸𝗮, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗮 𝗱𝘇𝗶𝗲𝗹𝗶 𝗿𝘆𝗻𝗲𝗸
Są dwa zdania, które szczególnie ze mną zostają:
1️⃣ „Technologia w sporcie służy efektywnemu zarządzaniu aktywami” - Tomasz Kowalczyk, PZPN Innovation Hub
Dla części rynku to wciąż herezja.
Bo „sport to emocje”, „pasja”, „coś więcej niż biznes”.
Tylko że bez pieniędzy i bez uwagi kibiców:
sport zostaje wyłącznie ogromnym wysiłkiem jednostek.
Szlachetnym, ale nie skalowalnym.
Dlatego prędzej czy później każdy klub, liga czy związek musi odpowiedzieć sobie na jedno pytanie:
𝗷𝗮𝗸𝗶𝗲 𝗺𝗮𝗺 𝗮𝗸𝘁𝘆𝘄𝗮 𝗶 𝗷𝗮𝗸 𝗻𝗶𝗺𝗶 𝘇𝗮𝗿𝘇𝗮̨𝗱𝘇𝗮𝗺?
I tu technologia przestaje być „dodatkiem”, a zaczyna być narzędziem przetrwania.
2️⃣ „Jeśli nie potrafisz uzasadnić ceny transakcji, to jej nie rób.” - Karol Guździoł, Grant Thornton Poland
To padło w kontekście finansowania sportu przez samorządy.
I tu robi się naprawdę ciekawie.
Bo z jednej strony mówimy o:
- rozwoju regionów
- wartości dla gospodarki
- „impactcie sportu
Z drugiej:
- o publicznych pieniądzach
- odpowiedzialności
- i bardzo realnym ryzyku prawnym
𝗔 𝗺𝗶𝗺𝗼 𝘁𝗼…
𝘁𝗲𝗻 𝗽𝗮𝗻𝗲𝗹 𝗽𝗿𝗮𝗸𝘁𝘆𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲 𝗻𝗶𝗸𝗼𝗴𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝗶𝗻𝘁𝗲𝗿𝗲𝘀𝗼𝘄𝗮ł.
Można zadać pytanie:
- czy w Polsce bardziej niedoszacowany jest impact sportu…
- czy niedoceniane jest ryzyko jego finansowania przez publiczne pieniądze?
Dzięki dla organizatorów, w tym Łukasz Banaszak i cały team Stowarzyszenie Sport Biznes Polska oraz wszystkich, z którymi miałem przyjemność porozmawiać.
Jedno jest pewne:
𝗿𝘆𝗻𝗲𝗸 𝗱𝗼𝗽𝗶𝗲𝗿𝗼 𝗱𝗼𝗷𝗿𝘇𝗲𝘄𝗮.
Pytanie tylko, czy w równym tempie po obu stronach tej samej monety?






