𝖪𝗅𝗎𝖻𝗒 𝗇𝗂𝖾 𝗆𝗈𝗀𝖺̨ 𝗉ł𝖺𝖼𝗂𝖼́ 𝗌𝗍𝖺𝗐𝖾𝗄 𝗋𝗒𝗇𝗄𝗈𝗐𝗒𝖼𝗁 𝗓𝖺 𝖻ł𝖾̨𝖽𝗒 𝗉𝗋𝗈𝗃𝖾𝗄𝗍𝗈𝗐𝖾, 𝗄𝗍𝗈́𝗋𝗒𝖼𝗁 𝗇𝗂𝖾 𝗉𝗈𝗉𝖾ł𝗇𝗂ł𝗒 🚫
Brzmi brutalnie? Przeanalizujmy to wspólnie.


Spójrzmy w ten sposób:
🇵🇱 Polska - wiele obiektów powstało w odwróconej logice -> mamy piękne architektonicznie bryły z ograniczonymi możliwościami komercjalizacji poza-meczowej.
🇺🇸 USA - zanim wbije się pierwszą łopatę, powstaje "Revenue Blueprint". Inwestor zna ROI. Architekt dostaje zadanie: zaprojektuj funkcjonalność pod ten biznesplan.
Efekt jest prosty. 📉
Potencjał biznesowy polskich obiektów jest systemowo ograniczony, bo ci, którzy mają na nich zarabiać (kluby/operatorzy), nie siedzieli przy stole z tymi, którzy go rysowali (architekci).
Zgadzam się z opinią, że przed polską piłką klubową jeszcze są najlepsze lata. Tylko jak kapitał zagraniczny ma do nas przyjść? 🌍
Jestem umiarkowanym optymistą w tym zakresie, bo większość polskich klubów jest obecnie słabo-inwestowalna.
Nie chodzi o długi. Dług to w futbolu standard. Chodzi o brak aktywów. 🏟️
Polski klub zazwyczaj nie ma dwóch rzeczy:
1️⃣ Wieloletniej wyłączności na zarządzanie obiektem (jest tylko klientem MOSiR-u).
2️⃣ Infrastruktury pozwalającej na monetyzację przez 365 dni w roku.
Klub bez wieloletniej wyłączności na stadion to dla inwestora tylko najemca z drogim czynszem i niepewną sytuacją polityki lokalnej. 🚩
Klub z prawem do pełnej komercjalizacji to aktywo inwestycyjne. 💎
Rozwiązanie nie jest skomplikowane. 💡
Odpowiednia konstrukcja umów operatorskich między samorządem a klubem. Miasto zdejmuje z siebie ciężar utrzymania, a klub zyskuje narzędzie do budowania realnej wyceny.
Musimy zmienić myślenie z "organizatora meczów" na "zarządcę nieruchomości" i budować/modernizować obiekty pod konkretne założenia biznesowe! 🏗️📈
