𝖬𝗎𝗅𝗍𝗂-𝖢𝗅𝗎𝖻 𝖮𝗐𝗇𝖾𝗋𝗌𝗁𝗂𝗉 - 𝗇𝗈𝗐𝗒 𝗌𝗉𝗈𝗌𝗈́𝖻 𝗇𝖺 𝗋𝗈𝗓𝗐𝗈́𝗃 𝗄𝗅𝗎𝖻𝗈́𝗐

MCO to była jedyna droga do przetrwania w nowoczesnym futbolu?

4/21/20262 min read

Jeszcze kilka lat temu przejęcie klubu było często traktowane jako projekt właścicielski. Dziś coraz rzadziej chodzi o jeden klub. Coraz częściej chodzi o portfel.

Grupy takie jak 𝗖𝗶𝘁𝘆 𝗙𝗼𝗼𝘁𝗯𝗮𝗹𝗹 𝗚𝗿𝗼𝘂𝗽, 𝗥𝗲𝗱 𝗕𝘂𝗹𝗹, czy 𝗘𝘀𝘁𝗿𝗲𝗹𝗹𝗮 𝗙𝗼𝗼𝘁𝗯𝗮𝗹𝗹 𝗚𝗿𝗼𝘂𝗽 nie budują już pojedynczych organizacji. Budują zintegrowane systemy operacyjne. I to jest kluczowa zmiana.

Bo przewaga MCO nie polega na skali „widocznej na zewnątrz”. Polega na tym, jak ta skala pracuje w środku - na poziomie kosztów, ryzyka i alokacji kapitału.

W praktyce widać to w trzech obszarach:

1️⃣ 𝗜𝗻𝘁𝗲𝗿𝗻𝗮𝗹𝗶𝘇𝗮𝗰𝗷𝗮 𝗿𝘆𝗻𝗸𝘂 𝘁𝗿𝗮𝗻𝘀𝗳𝗲𝗿𝗼𝘄𝗲𝗴𝗼

Zawodnik przestaje być jednorazowym zakupem, a zaczyna być aktywem rozwijanym w ramach grupy. Ścieżka: scouting → rozwój → ekspozycja → monetyzacja. Nie wszystko kończy się sukcesem, ale model zakłada, że portfel „dowiezie” wynik.

2️⃣ 𝗘𝗳𝗲𝗸𝘁𝘆𝘄𝗻𝗼𝘀𝗰 𝘀𝗸𝗮𝗹𝗶

Scouting, data, performance, medycyna - to są dziś kosztowne kompetencje. W modelu MCO nie budujesz ich pięć razy. Budujesz raz i skalujesz na kilka klubów. To zmienia strukturę kosztów i realnie podnosi barierę wejścia dla pojedynczych organizacji.

3️⃣ 𝗭𝗮𝗿𝘇𝗮̨𝗱𝘇𝗮𝗻𝗶𝗲 𝗿𝘆𝘇𝘆𝗸𝗶𝗲𝗺

Pojedynczy klub jest ekstremalnie wrażliwy na wynik sportowy. Portfel klubów zaczyna działać jak fundusz - sukces i porażka rozkładają się na kilka rynków, lig i sezonów.

I w tym miejscu M&A w sporcie przestaje być „transakcją zakupu klubu”. Zaczyna być budową platformy inwestycyjnej.

Platformy, która:

- zarządza pipeline’em talentów

- optymalizuje przepływ kapitału między aktywami

- buduje przewagę nie w jednym sezonie, ale w cyklu kilku lat

To jest zupełnie inna logika niż klasyczne zarządzanie klubem.

𝗜 𝘁𝗲𝗿𝗮𝘇 𝗻𝗮𝗷𝗰𝗶𝗲𝗸𝗮𝘄𝘀𝘇𝗲 - 𝘇 𝗽𝗲𝗿𝘀𝗽𝗲𝗸𝘁𝘆𝘄𝘆 𝗻𝗮𝘀𝘇𝗲𝗴𝗼 𝗿𝘆𝗻𝗸𝘂.

🇵🇱 𝗣𝗼𝗹𝘀𝗸𝗮 może być w tym modelu bardzo atrakcyjna:

- relatywnie niskie koszty wejścia

- dostęp do talentu

- rosnący rynek kibicowski

Ale to nie oznacza automatycznie silnej pozycji w łańcuchu wartości.

Bo w MCO nie chodzi tylko o to, czy jesteś w systemie. Chodzi o to, jaką pełnisz w nim rolę.

Czy jesteś miejscem, gdzie buduje się wartość?

Czy miejscem, gdzie się ją tylko przygotowuje do dalszej sprzedaży?

𝗞𝗮𝗽𝗶𝘁𝗮ł 𝘄 𝗳𝘂𝘁𝗯𝗼𝗹𝘂 𝗰𝗼𝗿𝗮𝘇 𝗿𝘇𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗽𝗮𝘀𝘆𝘄𝗻𝘆. Coraz częściej jest zaprojektowany.

A to oznacza, że pytanie nie brzmi już - czy wejść w taki model? Tylko - na jakich warunkach i z jaką pozycją negocjacyjną?

Bo to ona, a nie sama obecność w strukturze, zdecyduje o tym, kto w tym układzie naprawdę zarabia.

Zapraszam do komentowania posta na LinkedIn -> POST.